stepien_1-3f610a7b
Przemówienie Sędziego Jerzego Stępnia wygłoszone podczas uroczystości pogrzebowych śp. prof. Jerzego Regulskiego.   Ekscelencje, Droga Pani Danuto z najbliższą Rodziną Drodzy Przyjaciele, Nie wystarczy mieć cel – trzeba jeszcze wiedzieć jak ten cel osiągnąć. W tym jednym zdaniu wypowiedzianym niegdyś przez Profesora Jerzego Regulskiego, znajduje się – mam  wrażenie - cała tajemnica Jego niezwykłej osobowości i dokonań, całej Jego życiowej drogi. Przedstawiciele Sejmiku Województwa Lubuskiego napisali w nekrologu, że te słowa Profesora, ich mentora, pozostaną dla nich samorządowym drogowskazem. Profesor był inżynierem. Miałem przyjemności słuchać całkiem niedawno Jego wykładu na Politechnice Warszawskiej, Jego Alma Mater, kiedy wyjawiał, że zawsze najbardziej interesowały Go te punkty konstrukcji, od których zależy stabilność całości. Było coś z takiego właśnie inżynierskiego myślenia w jego postępowaniu także przy realizacji najważniejszego Jego dzieła życia – samorządowej gminy, która skupia – jak w soczewce – uwagę na sprawach najważniejszych dla codziennego życia, a jednocześnie jest - w cywilizacji Zachodu -  silną podporą całego państwa. Długo przygotowywał się do tego, tak wprost i bezpośrednio co najmniej dziesięć lat, zainspirowany do zainteresowania się samorządem w kręgu Stefana Bratkowskiego, Bogdana Gotowskiego, Andrzeja Wielowieyskiego i całego profetycznego „Konwersatorium Doświadczenie i Przyszłość”, gromadząc wytrwale wokół siebie ludzi, którzy wraz z Nim mogli tego dzieła dokonać. Początkowo tylko bardzo nieliczni rozumieli znaczenie gminy dla państwa w ogóle. Bywało jednak, że niektórzy, początkowo również przekonani do idei przywrócenia w Polsce samorządu, tracili wiarę w możliwość zrealizowania tego zamysłu kiedykolwiek. Ale pod koniec lat 80-tych trzeba już mówić o narastaniu wręcz  lawinowego ruchu  środowisk, które chciały „wziąć swoje sprawy w swoje ręce” (to również cytat z jego wystąpień w tamtym czasie). Bezpośrednio po wyborach czerwcowych, a nawet w okresie obrad Okrągłego Stołu  Profesor Jerzy Regulski już wiedział, że oto nastaje teraz niepowtarzalny czas kairos, którego nie można przegapić. Był absolutnie zdeterminowany i jednocześnie dawał siłę innym, jeżdżąc niestrudzenie po całej Polsce, nie lekceważąc nawet najmniejszych miejscowości, jeśli tylko chciano Go tam słuchać. Senat już w lipca 89 e. bez wahania zaufał Profesorowi, czyniąc Go Przewodnikiem w tym dziele, a był wtedy w wieku, w którym wielu myśli już wyłącznie o emeryturze. Tak naprawdę najważniejsza droga w Jego życiu dopiero się wówczas zaczynała i trwała nieprzerwanie aż do chwil ostatnich. Jeszcze w styczniu tego roku rozpoczął pracę nad opracowaniem i wydaniem Encyklopedii Samorządu Terytorialnego pod patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej. Zarysował jeszcze ogólny plan tego wydawnictwa, zaproponował redaktorów działów, naszkicował spis treści i pierwsze hasła, które dziś stają się dla nas Jego testamentem. Profesor spędził wiele lat na zachodnich uniwersytetach – stąd może wiedział lepiej niż wielu szczerze oddanych wolnościowym zmianom 89 r., że prawdziwa  demokracja musi realizować się nie tylko na szczytach władzy państwowej, ale także w nie mniejszym stopniu właśnie w gminie, gdzie ludzie najskuteczniej mogą kontrolować władzę publiczną, która jednocześnie - z racji tej bliskości – może być najbardziej efektywna w osiąganiu celów wspólnotowych. Do Rady Europy mogliśmy wstąpić dopiero po przeprowadzeniu demokratycznych wyborów i do gmin i do parlamentu. W tym kontekście Jego nominacja na pierwszego naszego ambasadora Rzeczypospolitej w Strasburgu staje się całkowicie naturalna. Składając swój podpis pod Europejską Kartą Samorządu Terytorialnego stał się najważniejszym jej strażnikiem, powtarzając przy każdej okazji za Kartą, że „Samorząd terytorialny oznacza prawo i zdolność społeczności lokalnych, w granicach określonych przez prawo, do kierowania i zarządzania zasadniczą częścią spraw publicznych na ich własną odpowiedzialność i w interesie ich mieszkańców.” Profesor wiedział, że samorząd nie zostanie odbudowany wyłącznie poprzez centralne działania legislacyjne i decyzje gospodarcze, czy finansowe. To było oczywiście konieczne, ale pozostawałoby dalece niewystarczające, gdyby nie tysiące, a nawet setki tysięcy ludzi, chcących uczestniczyć w tym dziele. Stąd równoległe z pracami Senatu, rozpoczętymi jeszcze w lipcu 1989 r., powołanie przez Niego Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, która od początku udzielała merytorycznego wsparcia wszystkim tym, którzy chcieli się w życie swoich małych ojczyzn prawdziwie zaangażować. Nie wyobrażam sobie, by ta Fundacja mogła nie kontynuować swojej misji – Jego Misji. Chyba nie da się zrozumieć Jerzego Regulskiego bez Jego fascynacji Rodzicami – o których mówił i pisał tak sugestywnie, jakby nadal żyli, stając się wręcz naszymi znajomymi i przyjaciółmi. Wprowadzał nas, wraz z Nimi, w świat którego już nie ma, a który okazywał się też być naszym światem - poprzez siłę wartości, tradycji, oddanie Polsce. Szczególnie sugestywnie uczynił to w swojej ostatniej książce w „Życiu wplecionym w historię”, ale czynił to także na co dzień w swoim pięknym otwartym domu, harmonizującym z kulturą  i niezwykłym stylem Jego Gospodarzy - pełnym naturalnej prostoty, życzliwości i elegancji. Niepowtarzalna atmosfera tego domu tworzyła przez dziesiątki lat naturalną niszę dla wielu spraw publicznych, wprowadzając w nie dzieci Profesorostwa i ich licznych przyjaciół, a także kolejne pokolenia współpracowników Profesora. Obdarował Rzeczpospolitą swoimi talentami, wyobraźnią i pracowitością. W czterdziestym piątym roku został na ponad rok uwięziony, a późniejsza Jego droga zawodowa i naukowa nie należała bynajmniej do łatwych. Mimo odzyskanej wolności  Rzeczpospolita nie naprawiła jednak wyrządzonych Jemu i Jego Rodzinie licznych krzywd. Oddając się bez reszty sprawom publicznym, Profesor nie potrafił skutecznie upomnieć się o swoje. Mam nadzieję, że będzie jeszcze możliwe odwrócenie skutków niesprawiedliwości, która dotknęła Jego Rodzinę przed laty. Chciałbym podziękować lubuskim samorządowcom za przypomnienie cytowanej na początku myśli Profesora. Była ona dla mnie dzisiaj inspiracją, ale może i powinna stać się dewizą wszystkich tych, którzy pragną pozostawić po sobie jakiś trwały ślad…   Warszawa, 19 lutego 2015 r. Katedra Polowa