zdjecie_kl009_mJednostki samorządu terytorialnego (jst) otrzymują z budżetu centralnego m.in. część wpływów z podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT). Środki przekazane z tego tytułu w 2012 r. stanowiły 17,4% dochodów jst. Od wielu lat podnoszony jest postulat zastąpienia części PIT podatkiem lokalnym, roboczo określanym zwykle jako PIT komunalny. Powody zgłaszania tego pomysłu są różne. Samorządowcy najczęściej podnoszą potrzebę zmniejszenia zależności dochodów jst od centralnych decyzji podatkowych. Wprowadzenie w przeszłości liniowej stawki PIT dla osób prowadzących działalność gospodarczą, ulgi na dzieci, a zwłaszcza obniżenie stawek podatkowych w 2009 r. bardzo niekorzystnie odbiło się na dochodach jst. Specjaliści od finansów zwracają uwagę na to, że PIT komunalny zmniejszyłby zróżnicowanie dochodów w poszczególnych jednostkach terytorialnych, pozwalając tym samym ograniczyć redystrybucyjne funkcje budżetu centralnego, w tym „ janosikowego”. Dodają jednak, iż wprowadzenie tego podatku wymagałoby zastąpienia podatku rolnego dochodowym.
Z opracowania prof. Pawła Swianiewicza i dr Jarosława Nenemana „Koncepcje, warianty i konsekwencje wprowadzenia PIT  komunalnego w Polsce", widać bardzo wyraźnie, jak skomplikowanego zagadnienia dotykamy. Raport ten pokazuje, jak wielu wyborów technicznych, ekonomicznych i merytorycznych trzeba dokonać. Jak wiele interesów  zostanie naruszonych. Nawet, jeśli przyjąć – co wydaje się bardzo słuszne – że w pierwszym roku funkcjonowania, wprowadzenie PIT komunalnego było neutralne dla budżetu centralnego, podatników i traktowanych łącznie dochodów jst. Protestować będą nie tylko najbogatsze samorządy, bo to ich dochody spadną, ale też wiele osób i jst których sytuacja się nie pogorszy lub nawet poprawi, ale fakt ten dotrze do nich z opóźnieniem. Słowem, przy wprowadzaniu PIT komunalnego na pewno będzie duże zamieszanie. Ważne jest zatem posiadanie dobrego powodu do wprowadzenia takiego podatku. Moim zdaniem nie może to być powód ekonomiczny czy fiskalny, choć o pozytywne efekty w tych obszarach trzeba oczywiście zadbać. Zamieszanie nieuchronne przy wprowadzaniu komunalnego PIT miałoby – według mnie - sens tylko wówczas, gdyby się okazało, że z PIT komunalnego jesteśmy w stanie uczynić narzędzie budowy wspólnoty lokalnej. Bo dzisiaj, kiedy mówimy: samorząd lokalny, to bardziej mamy na myśli organy tego samorządu niż wspólnotę mieszkańców. Do konsultacji społecznych, budżetu partycypacyjnego, wyborów, referendów warto dodać narzędzie finansowe, bezpośrednio wiążące podatek obywatela z ilością i jakością usług dostarczanych mu przez jst. Przyjęcie takiego rozwiązania dawałoby – oczywiście w długim okresie – szansę na umacnianie więzi lokalnych, utożsamianie się ze wspólnotą terytorialną i podnosiłoby świadomość podatkową, ograniczając jednocześnie postawy roszczeniowe. Aby tak się mogło stać, konieczne jest, żeby wspólnota samorządowa miała prawo do okresowego podnoszenia i obniżania stawki komunalnego PIT na swoim terenie, oczywiście w jakimś rozsądnym zakresie i według angażującej obywateli procedury.To nie może być tylko teoretyczna możliwość, to nie może być coś, co zostało zapisane na papierze, a w praktyce nie działa. To musi być rzeczywiste władztwo podatkowe jst.  To zaś oznacza, że między samorządami lokalnymi wystąpi konkurencja podatkowa. Trzeba się z tym zjawiskiem nie tylko pogodzić, ale  je zaakceptować. Przewartościować, powiedzieć, że jest ono pożądane, że rzeczywiście jest dobre, że powinno występować. Jeśli z badań i analiz (dzisiaj prowadzonych głównie w Kancelarii Prezydenta RP) wynikać będzie, że nie jesteśmy w stanie zaproponować takiej konstrukcji komunalnego PIT, która dawałaby nadzieję na osiąganie wspomnianych wyżej ważnych celów społecznych, to chyba nie warto się do tego problemu zabierać. Wywołamy tylko wzburzenie społeczne, a nie osiągniemy istotnych korzyści. Pamiętać tylko należy, że bez osiągania tych celów społecznych coraz trudniej będzie nam osiągać cele rozwojowe. Deficyt kapitału społecznego będzie coraz większą barierą. Krzysztof Lutostański Wiceprezes Zarządu FRDL