320px-rondo_dmowskiego_w_warszawie
10 kwietnia odbyła się w Warszawie debata zatytułowana "Społeczne skutki bezładu. Przestrzeń publiczna, wspólnota lokalna i wizje rozwoju". Zapraszamy do lektury jej podsumowania. Bezład zakorzeniony w systemie Polityka przestrzenna, tak mocno wpływająca na społeczną i ekonomiczną sytuację Polski jest sferą zaniedbaną, w której interes publiczny pozostaje w cieniu interesu prywatnego. O kosztach tego stanu rzeczy rozmawialiśmy najpierw podczas debaty zorganizowanej 11 marca, a potem 10 kwietnia, tym razem podejmując przede wszystkim wątki związane ze społecznymi skutkami bezładu przestrzennego. Do dyskusji zaprosiliśmy przedstawicieli i przedstawicielki wielu środowisk zaangażowanych w działania na rzecz poprawy jakości polskiej przestrzeni publicznej: organizacji pozarządowych, ruchów miejskich, zrzeszeń zawodowych urbanistów i architektów. Dołączyły do nas także osoby zatrudnione w instytucjach samorządowych, zajmujące się sztuką w przestrzeni publicznej i ochroną zabytków oraz dziedzictwa kulturowego. Debatę zorganizowaliśmy po to, aby wielogłos dotyczący przestrzeni publicznej w Polsce zestawić z wnioskami z naszej marcowej dyskusji i zastanowić się, jak można skutecznie działać na rzecz poprawy polityki przestrzennej w naszym kraju. Nasi goście zgodzili się z najważniejszymi uwagami i postulatami twórców „Raportu o ekonomicznych stratach i społecznych kosztach niekontrolowanej urbanizacji w Polsce”. Tak wiele środowisk ma głęboką świadomość kryzysu, w jakim tkwi gospodarka przestrzenna w Polsce, że aż trudno uwierzyć, iż wciąż nie udaje się tego problemu rozwiązać. Jednak prawie trzygodzinna dyskusja pozwoliła uporządkować krytykę i zwrócić uwagę na mocno zakorzenione bariery systemowe, które funkcjonują właściwie od początku polskiej transformacji demokratycznej. Zaproszeni przez FRDL eksperci i ekspertki byli zgodni co do tego, że zamiast formułować kolejne zarzuty pod adresem władz centralnych lub samorządowych, należy zastanowić się nad sposobami wyjścia z zapaści. Jednak podjęcie zdecydowanych działań przez polityków nie leży w ich interesie, jak przekonywał Stanisław Furman, wybitny urbanista z wieloletnim doświadczeniem i ekspert ONZ. Radykalna zmiana w polityce przestrzennej polegająca na przywróceniu prymatu dobra wspólnego nad prywatnym byłaby pod wieloma względami odwróceniem porządku ustrojowego. Konserwuje on warunki prawne, które umożliwiają niekontrolowane procesy urbanizacyjne i utrudniają takie planowanie przestrzeni, którego beneficjentami byliby wszyscy obywatele, bez względu na status społeczny. "Krajowa Polityka Miejska" i inne dokumenty Wiele uwagi poświęcono treści pierwszej propozycji dokumentu „Krajowa Polityka Miejska”, która została opublikowana przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju kilka dni przed naszą debatą. Dyskutujący odnieśli się do niego sceptycznie, wskazując, że zawarte w nim propozycje mają charakter deklaratywny i pokrywają się z tymi zapisanymi w projektach ustaw i innych dokumentach, które od lat nie mogą stać się bazą dla realnie funkcjonujących przepisów regulujących politykę przestrzenną w Polsce. Choć założenia „Krajowej Polityki Miejskiej” są bardzo ambitne i obejmują wiele szerokich problemów (np. kształtowanie przestrzeni, partycypacja społeczna, transport publiczny, edukacja), wciąż brakuje planu działań rządzących, z którego jasno wynikałoby, jak te ważne cele mają zostać osiągnięte, na co uwagę zwracali m.in. Stanisław Furman oraz Krzysztof Chwalibóg, Prezes Polskiej Rady Architektury. Pan Chwalibóg przypomniał, że stowarzyszenia architektów i urbanistów już przed kilkoma laty opracowały dokument „Polska Polityka Architektoniczna. Polityka jakości krajobrazu, przestrzeni publicznej, architektury”, który zawierał propozycje zmian regulacji prawnych wpływających na kształtowanie przestrzeni publicznej, lecz również nie stał się punktem wyjścia dla konsekwentnych prac rządu. Oddolny ruch, czy "unijny bat"? Bezład przestrzenny i brak woli wyjścia z 25-letniego kryzysu rodzi poważne problemy społeczne, jak postępująca gentryfikacja w wielu polskich miastach. Towarzyszą jej z jednej strony apatia społeczna, a z drugiej zawiązywanie się lokalnych inicjatyw na rzecz poprawy jakości życia w mieście, a przede wszystkim na rzecz walki o podstawowe prawa, jak ruchy lokatorskie. Jarosław Chołodecki ze Stowarzeszenia Smolna wskazywał na te paradoksy, pesymistycznie odnosząc się do możliwości trwałej zmiany rodzimej polityki przestrzennej za pomocą oddolnego nacisku społecznego. Jednocześnie, przywoływał też przykłady efektywnych, integrujących lokalną społeczność działań podejmowanych przez jego stowarzyszenie, jak wspólne czyszczenie murów przy ulicach Smolnej i Nowy Świat, które nie cieszy się konsekwentnym wsparcie ze strony władz. Bardziej optymistyczne stanowisko zaprezentowała Joanna Erbel, socjolożka z Uniwersytetu Warszawskiego i kandydatka na prezydentkę Warszawypopierana m.in. przez część ruchów miejskich. Wskazywała na wartościowe rezultaty takich działań, jak obrona domków fińskich na Jazdowie, czy aktualnie realizowany projekt „Otwartego Jazdowa”. Nawet jeżeli tego rodzaju akcje obywatelskie nie znajdują całkowicie pomyślnego finału, w Warszawie i innych miastach zainteresowanie jakością wspólnej przestrzeni jest coraz większe i staje się przedmiotem ożywionej debaty. O tym ważnym przebudzeniu społecznym mówił także Michał Krasucki, Prezes stołecznego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Choć wciąż nie możemy mówić o masowym zjawisku, to zmiana, jaka dokonała się w ostatnich latach w sferze zainteresowania przestrzenią publiczną jest niezaprzeczalnym faktem. W debacie dało się więc wyróżnić dwa ogólne, do pewnego stopnia konkurencyjne, ale czasem tez uzupełniające się, sposoby myślenia o działaniach na rzecz zmiany polityki przestrzennej w Polsce. Zwolennikiem odwoływania się do unijnych dyrektyw i szukania oparcia w instytucjach Unii Europejskiej był Jarosław Chołodecki, natomiast na oddolne ruchy społeczne stawiali m.in. Joanna Erbel oraz Marcin Świetlik z Towarzystwa Urbanistów Polskich. Te dwa kierunki myślenia ściśle wiążą się z zagadnieniem roli partycypacji społecznej w kształtowaniu przestrzeni publicznej. Eksperci i ekspertki byli zgodni, że jest ona niezbędnym elementem nowoczesnego zarządzania sferą publiczną, a rosnąca wśród samorządów popularność budżetów partycypacyjnych jest zjawiskiem pozytywnym. Moderujący dyskusję Jacek Drozda z FRDL pytał, czy władze lokalne nie podchodzą jednak do sprawy zbyt asekuracyjnie, i czy traktowanie mieszkańców gmin i miast nie jest w ich wykonaniu wręcz protekcjonalne, gdy sugerują wybieranie najprostszych do realizacji przedsięwzięć i stosują bardzo „dydaktyczny” ton w komunikacji związanej z budżetami partycypacyjnymi. Niskie kwoty przeznaczane na ten rodzaj wydatkowania publicznych środków to podstawowy problem, lecz istotne jest także, aby samorządowcy uznali go za pożyteczny instrument służący dzieleniu się władzą ze społeczeństwem. O dobrych perspektywach na przyszłość, ale i o ograniczonej skuteczności strategii pobudzania partycypacji społecznej mówił Marek Ślusarz, animator Wspólnot Mieszkaniowych i lokalny aktywista oraz Prezes Fundacji Jeden Muranów. Kryzys mieszkaniowy to kryzys społeczny Nasza debata pozwoliła przypomnieć jeszcze jeden bardzo ważny problem: bezład przestrzenny idzie w parze z szerszą antyspołeczną polityką, w ramach której podstawowe potrzeby ludności często nie mogą zostać zaspokojone. Brak ustawy reprywatyzacyjnej, spekulacje nieruchomościami i niekontrolowane procesy urbanizacyjne prowadzące do powstawania „gett biedy”, czy degradacja publicznego charakteru obszarów śródmiejskich, generują sytuację, w której mieszkalnictwo, niegdyś jeden z głównych obszarów odniesienia dla działań urbanistów, pogrąża się w głębokim kryzysie. Nasi goście byli zgodni co do tego, że beneficjentami obecnej polityki państwa w stosunku do rynku nieruchomości są przede wszystkim prywatni deweloperzy. Ich działania z kolei, często stanowią największą przeszkodę dla rozwoju miasta opartego na realnych więziach społecznych i funkcjonalnym planowaniu. Kostka Bauma symbolem modernizacji? Degradacja estetyczna przestrzeni publicznej w Polsce stanowi poważny problem, który jest kolejnym wytworem skrajnie neoliberalnej polityki realizowanej od początku polskiej transformacji. Michał Krasucki zaznaczył, że prawo zamówień publicznych i kwestie finansowe zachęcają samorządy do korzystania z najprostszych, najtańszych i jednocześnie najgorszych w kontekście społeczno-kulturowym (zanikanie tożsamości miejsca) oraz estetycznym rozwiązań. Wszechobecność słynnej kostki Bauma jest zatem fenomenem ekonomicznym i kulturowym. Jej popularność wynika z jednej strony z niskiej ceny, z drugiej natomiast wiąże się z tym, że jest uznawana za „piękną”, jak stwierdził Adam Aduszkiewicz, Prezes Zarządu FRDL. To „piękno” nie jest jednak wyłącznie kategorią estetyczną, lecz przede wszystkim nośnikiem skojarzeń z nowoczesnością – tandeta jest niestety stałym elementem polskiej modernizacji. Zakończenie Debata o przestrzeni, mieście, relacji między prywatnym a publicznym nie jest już zjawiskiem niszowym, obejmującym swym zasięgiem wyłącznie akademickie i aktywistyczne elity. Jednak nie angażuje ona w wystarczającym stopniu społeczności lokalnych, a władze centralne wydają się być na płynące z niej wnioski niemal zupełnie niewrażliwe. Jak zaznaczyliśmy już na początku, zaproszeni przez FRDL specjaliści i specjalistki zgodnie stwierdzili, że czas dyskusji polegających wyłącznie na tworzeniu kolejnych wykazów błędów władz i list zarzutów powinien wreszcie się skończyć. Jednocześnie, w tym różnorodnym i niekiedy podzielonym środowisku zainteresowanie wspólnym działaniem nie maleje. W dwóch debatach, które zorganizowaliśmy w związku z trwającym kryzysem ładu przestrzennego w Polsce udało się nam połączyć głosy wielu osób, instytucji i organizacji. Dyskurs techniczno-prawny udało się zestawić z wyniesionymi z praktyki społecznej doświadczeniem aktywistów i aktywistek. Jest to dopiero początek  drogi, ale FRDL jest zdeterminowana, aby kwestię ładu przestrzennego traktować jako jeden z priorytetów rozwoju lokalnego i działać na rzecz takiego jej postrzegania przez władze lokalne. Zbliżające się wybory samorządowe stanowią w tym kontekście ważną szanse i wyzwanie. O naszych przedsięwzięciach w tym zakresie będziemy informować na bieżąco.