Społeczny i ekonomiczny ład przestrzeni - rola samorządów lokalnych – dziś i jutro

debata_przestrzen-8e2e97caPodczas kolejnej z eksperckich debat organizowanych przez Fundację Rozwoju Demokracji Lokalnej zaproszeni goście dyskutowali na temat dominujących tendencji oraz narastających zagrożeń w gospodarce przestrzennej w Polsce, a w szczególności, na temat możliwości rozwiązania problemu niekontrolowanej i bezładnej urbanizacji. Jak jest, a jak powinno być? Czy zmiany mają być kosmetyczne, czy raczej trzeba wszystko budować od nowa? Na te pytania starali się odpowiedzieć uczestnicy debaty. Spotkanie odbyło się 11 marca 2014 r. w siedzibie FRDL Centrum Mazowsze. Inspiracją i punktem wyjścia debaty był raport „O ekonomicznych stratach i społecznych kosztach niekontrolowanej urbanizacji w Polsce” przygotowany  przez zespół  ekspertów związanych z FRDL i Instytutem Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania im. S. Leszczyckiego PAN. Zagadnienia szeroko rozumianego ładu przestrzennego nabierają we współczesnym świecie coraz większego znaczenia, a polska praktyka w tym zakresie daleka jest od ideału. Można wręcz mówić o kryzysie naszej gospodarki przestrzennej. Jak czytamy w przywołanym  raporcie:  „W Polsce od wielu lat brakuje racjonalnej polityki przestrzennej, a słabości i wady planowania przestrzennego są przedmiotem powszechnej i uzasadnionej krytyki, dotyczącej wszystkich poziomów zarządzania przestrzenią. (…) Niekontrolowana urbanizacja w wyniku wadliwego systemu planowania przestrzennego generuje rosnące straty społeczne i gospodarcze, ogranicza poziom i efektywność inwestycji, utrudnia funkcjonowanie rynku pracy, wreszcie staje się coraz większą barierą rozwoju kraju”. Powiększanie się terenów osadniczych w skali kraju następuje przy spadku liczby ludności, co generuje nieuzasadnione koszty dla państwa i samorządów oraz prowadzi do pogarszania się warunków życia mieszkańców.  Skalę zjawiska  dobrze obrazują przedstawione w raporcie dane: • W uchwalonych Studiach tereny zabudowy mieszkaniowej obejmują 3,3 mln ha o chłonności demograficznej 230 mln   mieszkańców(!). • Plany miejscowe umożliwiają zasiedlenie 62 mln osób, są gminy, w których chłonność terenów mieszkaniowych przekracza   ponad dziesięciokrotnie aktualną liczbę ludności (!). • Według szacunku Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN z 2014 r., globalne koszty pozyskania    terenów pod budowę dróg i uzbrojenie techniczne takich obszarów, wynoszą 120 mld zł, nie licząc kosztów późniejszego utrzymania stworzonej infrastruktury (!). Celem zorganizowanego panelu było wywołanie dyskusji na temat problemów planowania i zagospodarowania przestrzennego oraz koniecznych w tej dziedzinie zmian. Wśród prelegentów znalazły się osoby, które o swoim doświadczeniu związanym z tematyką spotkania mogły opowiedzieć z różnych perspektyw Dr Adam Kowalewski (Przewodniczący Rady Nadzorczej FRDL, były wiceminister budownictwa) przedstawił przyczyny i skutki wadliwego modelu planowania przestrzennego oraz wyraźnie wskazał na władze centralne – rząd i Sejm – jako odpowiedzialnych za ten stan rzeczy. Zaprzeczył tym samym powszechnej opinii, że „winnymi” chaosu przestrzennego, patologii urbanizacyjnych i niskiej jakości zagospodarowania przestrzennego są samorządy. Główni winowajcy to władze centralne odpowiedzialne za wadliwy system planowania przestrzennego, za stan prawa i kondycję instytucji publicznych, które gospodarują zasobami przestrzeni. To sejmy i rządy zdecydowały o tym, że polskie prawo nie chroni interesu publicznego w procesach gospodarowania przestrzeni, że interes prywatny ma pozycję nadrzędną, że rynek nieruchomości nie jest kontrolowany, że planowanie przestrzenne praktycznie zlikwidowano bowiem ponad połowa pozwoleń na budowę jest wydawana na podstawie decyzji administracyjnych, na terenach nie objętych planem – mówił ekspert. Zaznaczył równocześnie, że istniejący system nie stwarza warunków sprzyjających implementacji potrzebnych zmian. Jako przykład podał dokument „Koncepcja Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030”, który choć trafnie diagnozuje stan planowania przestrzennego, to ze względu na przeszkody natury politycznej, ma niewielką moc sprawczą. Skutkuje to brakiem pełnej realizacji zawartych w nim wytycznych. Pogląd o ograniczonym sprawstwie samorządów częściowo podzielił kolejny z prelegentów – Andrzej Porawski ze Związku Miast Polskich, stwierdzając, że gminy są stosunkowo najmniej winne, ale nie bez winy. Podkreślił, że podstawowym problemem jest ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z 2003 r. wraz ze zbudowanym na jej podstawie orzecznictwem oraz – odziedziczony w wyniku historycznych doświadczeń kraju – brak równowagi między interesem indywidualnym, a dobrem publicznym. Często interes prywatny dominuje bowiem nad rzeczywistą potrzebą zachowania ładu przestrzennego i zrównoważonego rozwoju w gospodarowaniu przestrzenią z uwzględnieniem zasad