bpietras_male-fa8dc8dfMikroinnowacje – Makroinnowacje – Ewaluacja – Zmiana. Trudny kwartet : trzy obce słowa, które nie całkiem rozumiemy i jedno, którego podskórnie nie lubimy.
A jednak, w moim przekonaniu, to właśnie ten kwartet , dopełniony poczuciem bezpieczeństwa,  będzie w najbliższym czasie kluczem do sensownej i wartościowej dla mieszkańców lokalnej polityki. Będzie, jest! ,  prawdziwym wyzwaniem naszej samorządowej polityki codziennych spraw. Zatem dziś krótko o niektórych z tych obcych słów. „Podmiotowość to bycie stale o krok do przodu przed resztą stawki. Nie ma więc podmiotowości bez innowacyjności” –  trafnie punktuje w ciekawym tekście nt. potrzeby innowacyjności Jadwiga Emilewicz, radna sejmiku województwa małopolskiego („Rzeczpospolita Innowacyjna”, Pressje  t.40-41).  Już mniej trafnie - według mnie – lokuje tę innowacyjność jedynie w sferach badawczo-rozwojowej i biznesowej  (uczelnie i przedsiębiorstwa). To nie wystarczy. Rzeczpospolita to jej obywatele. Najbliższe obywatela, zorganizowane, publiczne instytucje, to samorządy. Jeśli chcemy podmiotowo „rządzić” swoimi małymi, lokalnymi światami (a chcemy, bo skąd inąd taka popularność ostatniej książki B.Barbera?) – potrzebujemy więcej kultury innowacji  również w samorządach. Sprowadzanie innowacji do celów biznesowych jest powszechne: czego nie zauważamy  tego nie mierzymy, czego nie mierzymy tego nie doceniamy, czego nie doceniamy o tym nie rozmawiamy. Monitorując działalność innowacyjną w Polsce Główny Urząd Statystyczny podaje wachlarz ciekawych statystyk na temat przedsiębiorstw, i ani jednej danej nt. innowacji w sektorze publicznym. A przecież niejeden urząd gminy również wprowadza tak skrupulatnie liczone i cenione w komercyjnej gospodarce „nowe lub istotnie ulepszone metody z zakresu logistyki i dystrybucji” (np. usług dla mieszkańców), „nowe lub istotnie ulepszone metody wspierające procesy” (coraz powszechniejsze systemy CMS),  „nowe metody podziału zadań i uprawnień decyzyjnych” (korekty organizacyjne i instytucjonalne), czy „nowe metody organizacyjne w zakresie stosunków z otoczeniem” (coraz szerzej stosowane konsultacje i ewaluacje społeczne). Zatem – samorząd też ma serce do innowacji, czas to nazwać, zacząć cenić i przyznać mu do tego prawo. Jakie są, mogą być, źródła innowacji w samorządzie? Po pierwsze, jak w innych dziedzinach,  nastawienie na oczekiwane efekty dla interesariusza  - odbiorcy, klienta, adresata… (zwał jak zwał), przy traktowaniu bieżącej kontroli poprawności procesów głównie jako narzędzia prowadzącego do niekonfliktowego osiągania celów. Łatwo pisać, gorzej realizować - niewątpliwie na tym polu JST są dziś ofiarami strukturalnych sprzeczności. W tym kontekście wartościowym i wciąż mało rozpoznanym przez samorządy narzędziem wydaje być  metoda strategicznej, czy też zrównoważonej, karty wyników, BSC. To przykład pożytecznej mikroinnowacji – małe, lokalne usprawnienie jednostkowego sposobu działania. Potrzebna jest też makroinnowacja – systemowe przyznanie JST prawa do innowacyjności, a więc prawa do podejmowania ryzyka, a tym samym do prób i błędów… Po drugie - nowe rodzi się nie tylko w namyśle czy śnie, ale i z codziennego, spokojnego redefiniowania zasobów i utartych „sposobów robienia rzeczy”. A więc współpraca i stała ewaluacja. Współpraca:  możliwie niehierarchiczna - bo hierarchia zabija dyskusję a pomysły rodzą się w dialogu, partnerska - bo co dwie głowy to nie jedna etc., przejrzysta - bo bez otwartej komunikacji nie ma szans na twórcze burze mózgów. Ewaluacja: w samorządzie wciąż niedoceniane narzędzie odnajdywania rezerw i poszukiwania pozytywów, bezcenne spojrzenie „drugiej pary oczu”, nie tyle na sprawy formalne czy finansowe co właśnie na jakościowe, trudniej mierzalne efekty dla interesariusza – mieszkańca.   Jakkolwiek oczywiste czy wyeksploatowane wydawałyby się nam te pojęcia – więcej tego właśnie lokalnie nam potrzeba.  Dla mądrych innowacji potrzebujemy w samorządach więcej kultury współpracy i ewaluacji. I jeszcze zamiast zakończenia: GUS podaje, że „w latach 2011-2013 nowe lub istotnie ulepszone produkty lub procesy wprowadziło w Polsce 17,1% przedsiębiorstw przemysłowych i 11,4% przedsiębiorstw z sektora usług. W przedsiębiorstwach przemysłowych oraz w sektorze usług najczęściej były wprowadzane innowacje procesowe (odpowiednio 12,8% i 8,5%). Nakłady na działalność innowacyjną w przedsiębiorstwach przemysłowych w 2013 r. wyniosły 20958,9 mln zł, a w przedsiębiorstwach z sektora usług – 11980,9 mln zł…” („Działalność innowacyjna Polsce”, GUS-US w Szczecinie, październik 2014). Ciekawe jak to wygląda w samorządzie? Bożena Pietras-Goc Dyrektor FRDL-Małopolskiego Instytutu Samorządu Terytorialnego i Administracji